Content

2 comments

Festival of Colors, Dublin 2011

10 comments

Madeira Market. Mercado Dos Lavradores. Pójdziesz ze mną na rynek…?



Jest coś ujmująco pięknego w miejscu takim jak rynek. Ten gwar rozmów przeplatany kolorami piętrzących się na stołach owoców. Kwiaty upychane w wyszczerbionym wiaderku i pan obok grający w karty na ‘rybim’ stole.
Codzienność mieszkańców, którą można na chwilę pochwycić. Zwykle obrazki, zwykłego życia. Bezcennie utrwalone w smaku marakuji …

... ()

Biegając z aparatem, zastanawiam się czy sprzedawca nie pomyśli, że oszalałam?
Cóż takiego może być w wiklinowych koszach pełnych owoców - pewnie by zapytał?
Rybach rzuconych pośpiesznie do plastikowych skrzynek?

… sama nie wiem, proszę Pana. Ja po prostu lubię każdy rynek!



Gra w karty! Wszędzie gdzie tylko można, w pracy też! Najlepsze tło to wiszące Espady – popularna maderska ryba.


Dourada (Golden Bream), moja ulubiona ryba! Delikatne białe mięso praktycznie bez ości! Faszerowana czosnkiem najlepsza  na świecie!


Banano -  ananasy, owoc monstery deliciosy oraz marakuje *

Banany prawie z 'drzewa' oraz zielone szyszkowate owoce Anona **



Mercado Dos Lavradores
Rua Brigadeiro Oudinot
Funchal, Zona Velha

Najciekawszy rynek w piątki i soboty (rano!). Dostępni są wtedy ‘prawdziwi’ lokalni sprzedawcy na parterze budynku. Zanim kupimy owoce warto zobaczyć i porównać ceny na innych stoiskach. Niestety widok turysty zdradza i powoduje duże zachwiania i rozrzuty cenowe.

Wyprawa na rynek nabiera szczególnego znaczenia dla mieszkańców Madery 24 grudnia. W ten wigilijny wieczór spotykają się tutaj wszyscy. Jeśli nie widziałeś dawno swoich znajomych lub nie masz czasu spotkać się z przyjaciółmi to możesz być pewny, że tego wieczoru spotkasz ich tutaj wszystkich!


* Banano - ananasy, owoc monstery deliciosy. Niedojrzałe owoce zawierają kwas szczawiowy i mogą poparzyć przełyk. Dojrzałe mają popękaną skórkę, którą łatwo obrać i dostać się do jasnego miąższu. Owoc ciekawy, ale tego co w nim dobre jakoś mało.
Marakuje: cytrynowe i pomarańczowe mieszanki! Genialne, ale kupując warto wiedzieć, że do tych na spróbowanie sprzedawcy dodają cukru i odrobinę wody. Spotkanie ze swoją własną marakują jest kwaśne i ma gilowatą konsystencje :)

** Owoce Anona. Jakoś nie przypadły mi do gustu rozmoczone jablko-ziemniaki, zdecydowanie lepsza jest słodka nalewka z tych owoców.
1 comments

Blogger`s Day of Silence... For Japan, with love ...

7 comments

Happy St. Patrick's Day!













7 comments

My beautiful birthday weekend ….



beautiful scarf ...
full of love birthday cake…
big-small moments which I like most …
people I love …

...
...



4 comments

Madeira mountains. Madera i górskie szczyty.



Wymalować ‘ciszą’ obraz…
Ponad chmury oczy wznieść…
Zamknąć w dłoni cały Świat!



Pico Arieiro i szlak na Pico Ruivo (1862mnp.; najwyższy szczyt Madery) to niezapomniane przeżycie. Stanąć ponad chmurami może praktycznie każdy marzyciel, ponieważ na pierwszy ze szczytów – Arieiro prowadzi bardzo dobra asfaltowa droga. Choć kręta i dosyć wąska warto ją pokonać choćby dla samego widoku. 1818* metrów ponad poziomem morza tak łatwo i 'szybko' się nie trafia. Wrażenia bezcenne….



Dla miłośników wędrówek i zapalonych piechurów profesjonalny szlak. Określiłabym go w naszych polskich oznaczeniach jako trasa ‘czerwona’ czasami może ‘czarna’ . Szlak jest bardzo dobrze zabezpieczony. Sporo tu stromych podejść i zejść, większość to wykute w skalach ścieżki, schodki i przejścia po kamiennych tarasach. Są miejsca w których przechodzi się wąskim balkonem, a po prawej i lewej przepaść , pojawiają się również tunele wykute w skale, dlatego przed wyruszeniem, zresztą jak na każdym górskim szlaku, lepiej upewnić się czy damy radę.



Szlak jest długi**!!! Każdy napotkany przeze mnie przewodnik ostrzegał przed wyruszeniem w taką trasę. Zapewnie, głównie ze względu na to, że nie ma tam odpowiednika GOPR i jesteśmy zdani tylko i wyłącznie na siebie (chyba, że zamówimy sobie przewodnika) oraz dlatego, że nie ma za bardzo jak stamtąd się wydostać i trzeba wrócić tą samą*** trasą pieszo!



Mimo wszystko, na pewno warto podejść wytyczoną drogą choć kawałek, żeby zgubić na chwilę okupujących platformę widokową turystów. Pierwsze 600m jest dosyć łatwe (nawet dla ludzi z urazami łąkotek :-) ), dochodzi się do pierwszego widokowego balkonu i łatwo stamtąd zawrócić.
Powiedziałabym, ze to takie obowiązkowe ‘musieć być’ w tymi miejscu, jeśli szukamy czegoś więcej niż tylko ciepłego basenu hotelowego. Niestety, żeby dostać się na szczyt trzeba albo pożyczyć samochód i dojechać do Arieiro samemu**** albo wykupić wycieczkę z lokalnym przewodnikiem.


* daleko mu do naszych Tatr to fakt, ale i tak warto bo w Polsce nie zawsze natrafia się na takie chmury!!
**3 godziny w jedną stronę, 5km na szczyt, 6km ze szczytu
*** jest pewna alternatywa, można nie wracać tą samą drogą i np. przenocować w schronisku, a rano wyruszyć na trasę wiodącą na Boca do Encumeada.
*** *na stronie (EN) opis jak dojechać do Arieiro i inne przydatne informacje

Bardzo ciekawa strona z opisaną szczegółowo trasą (EN) dostępna TUTAJ



5 comments

Back home.


Jest w podróżach jakaś magia, od której nie sposób się uwolnić. Jakaś tajemnicza siła, która otwiera nam zaspane od codzienności oczy i sprawia, że potrafimy wybiegać myślami poza horyzont.
Wracamy bogatsi o kolor ‘tamtego’ nieba, chłód obcego poranka, smak świeżego chleba i zapach nieznanych kwiatów. Tacy sami, a jednak inni. Przepełnieni mijanymi obrazami, otoczeni gwarem miast i ciszą natury. Zasłuchani w codzienności innych.
Co jest takiego w podróżach, że nie można przestać o nich marzyć?
Może to poczucie, że daleki nieznany świat jest jednocześnie tak bliski…?



Stukot walizki o chodnik, chłód nocy i pęk zerwanych żonkili w nadziei, że zatrzymam ze sobą słońce z podróży. Daleko za mną, bananowe pola i niebieskie morze. Blisko mnie ciepłe wspomnienia i wspaniali ludzie…

Dziękuję mamo Amara’ za docenienie, odwiedzanie mnie i bycie tu i teraz. Zastanawiałam się jakimi kwiatami uhonorować podziękowanie dla Ciebie i tak sobie pomyślałam, że tych egzotycznych to pewnie masz całe mnóstwo, wiec może do słonecznego wyróżnienia będzie pasowało coś równie słonecznego i pięknie pachnącego!
Więc specjalnie dla Ciebie, zerwane z głową pełną kwiatowych wspomnień niepozorne, ale piękne w swojej prostocie, żonkile!

Marta

*As Betelgeze Wirtualnie
ART PHOTOGRAPHY BLOG
Still Life, Travel & Nature © 2014

Contact: betelgeze.wirtualnie[at].gmail

Looking for sth?

Followers